Przebodźcowanie – jak sobie z nim radzić?

folder_openRozwój
commentBrak komentarzy
Przebodźcowanie - jak sobie z nim radzić
Przebodźcowanie , czyli poczucie nadmiaru bodźców tak pochodzenia zewnętrznego jak i wewnętrznego wywołujące uczucie przemęczenia, przygniecenia, czy też przeciążenia psychofizycznego.Do owych bodźców zaliczyć można wszystkie: dźwięki, zapachy, odgłosy, informacje, emocje, stany, obrazy, zapachy, słowa, takty… słowem wszystko co do nas dociera.  Generuje taki stan wycieńczenia, w którym już po prostu masz wszystkiego dość, na nic nie masz siły ani ochoty znam z autopsji. Dla mnie umiejętność radzenia sobie z nim i skutecznego ograniczania bodźców okazała się być na wagę złota. Dzięki niej wprowadziłam do swojego życia więcej harmonii i spokoju. Zredukowałam natomiast poczucie wszechogarniajacego wycieńczenia.
Zauważyłam, że zwykło się uważać, że to dzieci mają tendencję do bycia wyczulonymi na nadmiar bodźców. Tak jakby wrażliwe dzieci nagle stawały się dorosłymi, którym wszystko wisi. A przecież tak nie jest. Również dorośli (przyjmuje się, że około 15% społeczeństwa, a wśród przedstawicieli zawodów artystycznych ten współczynnik jest jeszcze wyższy) mogą i są osobami wysokowrażliwymi. Temat ten zgłębiają m.in. Federica Bosco i Christel Petitcollin. (książki obu tych autorek czytałam i z czystym sumieniem mogę je polecić jeśli tematyka jest dla Ciebie interesująca) Rynek, także ten Polski, pokazał, że tematyka ponadprzeciętnej wrażliwości, nadmiernego analizowania, zamartwiania się i poczucia przytłoczenia jest dla tak wielu osób niesamowicie ważna, że książka “Jak mniej myśleć” zyskała status Empikowego Bestsellera. (a to nie byle pyle w czasach, gdy procent aktywnych czytelników spada, a spora część dorosłych Polaków nie czyta nawet jednej książki rocznie)
Piszę o obu tych autorkach nie bez kozery. To właśnie ich prace pomogły mi odkryć, a następnie zrozumieć przyczynę mojego tzw. zmęczenia materiału. A było nią właśnie owo przebodźcowanie.  Co więc krok po kroku zrobiłam i jakie skutki odniosłam?

Przebodźcowanie i jego świadomość

Po pierwsze warto sobie uświadomić, czym tak właściwie są te bodźce. Ja doszłam do wniosku, że tak naprawdę chodzi o wszystko to co mnie otacza. Oczywiście są rzeczy na które mam wpływ i takie na które tego wpływu nie ma . Z tymi z drugiej kategorii, niewiele mogę zrobić jeśli chcę korzystać z dobrodziejstw mieszkania w mieście. Za te z pierwszej grupy natomiast postanowiłam się skrupulatnie zabrać. I tak z pomocą przyszedł mi minimalizm, który pomógł wyselekcjonować te niezbędne rzeczy pozbywając się tych zbędnych. O tym jak zacząć swoją przygodę z minimalizmem przeczytasz tutaj.

Przedmioty codziennego użytku

Na samym początku przyjrzałam się wszystkim widocznym na pierwszy rzut oka powierzchniom. Blatom w kuchni, komodzie, stołowi, biurku itp. Usunęłam z nim zbędne przedmioty. Ich historie były różne, albo znajdowałam im jakieś bardziej odpowiednie miejsce w moim mieszkaniu, albo dawałam komuś, kto ich potrzebował, albo zwyczajnie wyrzucałam.
Następnie przyszedł czas na szafę – iście w kierunku garderoby kapsułowej, która pozwala oszczędzać czas przy wyborze codziennych stylizacji okazało się strzałem w dziesiątkę. Garderoba kapsułowa cały czas jest w trakcie tworzenia się jednak już widzę wiele zalet płynących z jej posiadania.

Codzienne sprzątanie

Ponieważ nie lubię sprzątać ten przykry obowiązek okładałam zawsze na później. Był to taki miecz obosieczny. Z jednej strony miałam z tyłu głowy, że muszę posprzątać. Z drugiej denerwował mnie brud, o który przy dwóch kotach nie jest trudno. Walające się wszędzie kłaczki po prostu mnie wykańczały,. Gdy sobie to wszystko przeanalizowałam I zobaczyłam czarno na białym, że takie podejście tylko pogarsza sytuację zaadoptowałam nowe podejscie. Teraz każdą rzecz odkładam tuż po użyciu na jej miejsce. Ponad to codzienne odkurzanie stało się jednym z moich rytuałów porannych. Tak samo jak odkładanie naczyń z suszarki do szafek. Niby niewielkie zmiany, a jednak pomogły zredukować przebodźcowanie.

Nowy sposób robienia zakupów

Zauważyłam, że pewien poziom stresu wywołuje we mnie także fakt posiadania nadmiernej ilości jakiegoś typu produktów. Np. zbyt duża ilość owoców sprawiała, że w mojej głowie pojawiało się wiele pytań. Takich jak: Czy uda mi się niedopóścić do zmarnowania żywności przez jej zepsucie? Jak taka ilość cukru i węglowodanów wpłynie na moje zdrowie? A w jaki sposób taka dawka fruktozy wpłynie na moją psychikę? Co jeśli będę musiała przeznaczyć część z tych owoców na jakieś przetwory? Czy znajdę na to czas?  – i tak oto niepozorny fakt posiadania większych niż normalnie zapasów wywoływał u mnie nawałnicę pytań, którym towarzyszyło napięcie.
Uświadomienie sobie tej sytuacji z kolei pozwoliło mi przeanalizować i zmienić sposób robienia zakupów. Zawsze tylko i wyłącznie z listą niezbędnych produktów stworzoną w oparciu o jadłospis na następne dni. Dzięki takiemu podejściu udaje mi się też wydawać mniej. Gdyż nawet najpiękniej zapakowana herbata nie jest dla mnie atrakcyjna pod kątem zakupowym, gdy wiem, że w domu czeka jeszcze kilka różnych herbat do wypicia.
Te wszystkie zmiany dotyczące rzeczy materialnych okazały się pomocne. Jednak prawdziwa rewolucja musiała zajść w mojej głowie i stylu życia

Przebodźcowanie – nowe nawyki i nowy sposób myślenia

Higiena emocjonalno-psychiczna jest kluczowa w mojej walce z przebodźcowaniem. Teraz już wiem, że żeby czuć się rześko, móc myśleć kreatywnie, pracować wydajnie potrzebuję kilku codziennych rytuałów.  To dzięki nim  mój mózg może się wyciszyć i oczyścić. Jeśli przez kilka dni je omijam zaczynam odczuwać skutki przebodźcowania. A to z kolei sprawia, że od razu wracam do moich sprawdzonych sposobów czyszczenia mózgu.

Spacery

Uwielbiam spacerować. Taka lekka forma ruchu na powietrzu jest dla mnie doskonałym pretekstem, by osiagnąć cel min. 10 tyś kroków, ale także nie myśleć o niczym innym jak tylko to co otacza mnie w danej chwili. Tylko tyle i aż tyle. Zwłaszcza spacery wśród przyrody pełnią w tym wypadku funkcję terapeutyczną.

Codzienna porcja ruchu

Inną formą codziennej dawki ruchu, która wpływa na mnie doskonale są ćwiczenia jogi. Dzięki koncentracji na poprawnym wykonaniu pozycji, oraz na odpowiednim oddechu znów jestem tylko w tu i teraz. A mój mózg zwyczajnie nie ma jak uciec w jakieś dodatkowe rozkminy. Poza tym mam też świadomość tego, ze rozciągając swoje mięśnie robię coś dobrego dla swojego zdrowia fizycznego.

Medytacja

Formę medytacji dobieram stosownie do mojego aktualnego nastroju oraz zapotrzebowania. Zwykle lubię poddawać się jednej z medytacji prowadzonych, które nagrałam dla siebie. Nie tylko pozwalają mi one się wyciszyć, ale także wzmacniają te obszary, które obecnie mogą tego potrzebować.

Czynności manualne wymagające skupienia.

Nasze prababcie szydełkowały, lub haftowały by zająć czymś ręce i skoncentrować myśli na tym konkretnym zadaniu. Dzisiaj te czynności są raczej mało popularne. Znasz kogoś kto relaksuje się przy robótkach ręcznych? Jeśli tak napisz mi o tym w komentarzu 🙂 Jeżeli chcesz możesz wypróbować na sobie kojący wpływ tych czynności. Jeśli nie wzbudza to twojego zainteresowania możesz zawsze z dziecinnym zaangażowaniem zająć się dobieraniem kolorów w trakcie wypełniania obrazkó z kolorowanki dla dorosłych – szczerze polecam!

Zamknięcie oczu na kilka chwil

Nie chodzi mi o drzemkę. Sama nigdy nie potrafiłam zasnąć w dzień, więc nie wiem, czy mogłaby ona przynieść jakieś korzyści w walce z przebodźcowaniem. Chodzi mi o takie odcięcie się od bodźców wzrokowych i posiedzenie kilku minut z zamkniętymi oczami. Także twoje oczy, przemęczone wpływem sztucznego światła bardzo Ci za taki relaks podziękują.

Muzyka relaksacyjna

Jedynymi dźwiękami jakich lubię słuchać w trakcie wykonywania jakiegoś zadania są kojące takty muzyki relaksacyjnej. Pisząc ten tekst słucham tego utworu. Tego typu muzyka pozwala mi także na odprężenie w trakcie medytacji, ćwiczeń jogi, czy rysowania. Chociaż są też dni, kiedy preferuję ciszę. Generalnie zauważyłam, że w naszym świcie jest mało miejsca na ciszę, a to przecież ona dała początek tak wielu wynalazkom. Przebodźcowanie wieloma różnymi nieharmonizującymi ze sobą dźwiękami na pewno nie pomaga w jasnym formułowaniu myśli.

Media społecznościowe, a przebodźcowanie

Ogromny wpływ na nasze poczucie przeładowania mają media społecznościowe. To właśnie w tym wirtualnym świcie ciągle coś się dzieje. No i wypada być na bieżąco. Bo przecież jak nie skomentujesz i nie zalajkujesz najnowszego zdjęcia koleżanki to ta na bank się na Ciebie obrazi. Jakaś taka niewypowiedziana presja wiąże się z tymi wszystkim portalami, bez których wielu z nas nie wyobraża sobie życia. Jednak jak pokazuje moje doświadczenie to właśnie tam, w tym wiecznie tętniącym życiem świecie walli i emotikonek leży przyczyna naszego braku czasu na ważne rzeczy. Na realne podtrzymywanie relacji z bliskimi. I wreszcie na nas samych. Jeśli czujesz, że świat wirtualny za bardzo Cię pochłonął zapraszam do przeczytania tekstu Social Media Detox, w którym opisałam krok po kroku jak wyrwać się z tego błędnego koła błagania o uwagę i akceptację innych. A także co daje takie wyswobodzenie się.

Tags: , , , , , , , ,

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu