Czego nie kupuję i nie posiadam jako minimalistka? – lista ponad 40 rzeczy!

folder_openMinimalizm
commentBrak komentarzy
czego nie kupuje jako minimalistka
Minimalizm pokazał mi, że w moim otoczeniu było całkiem sporo zupełnie niepotrzebnych przedmiotów. Dając im drugie życie i pozbywając się ich z mojej przestrzeni udało mi się uzyskać nowe, wolne miejsce. Co ważne, nawet po upływie pewnego czasu od ich usunięcia z mojego domu nie odczuwam ich brak. Nie czuję też żebym kiedykolwiek ich tak prawdziwie potrzebowała. Oto lista ponad 40 rzeczy, których nie kupuję i których nie znajdziesz w moim domu.

Jakich rzeczy nie kupuję i nie znajdziesz w moim domu?

1. Duplikaty z kolorówki
Nim stałam się Minimalistką moją „kosmetyczkę” stanowiły trzy trzyszufladkowe pojemniki, które zawsze były pełne różnokolorowych cieni i kredek do powiek. Zwykle miałam też podkład w kilku odcieniach. Wiadomo nieco ciemniejszy na lato, nieco jaśniejszy na zimę. Poza tym dwa lub trzy tusze do rzęs. O pudrach, różach i bronzerach nie wspominając. Wraz ze znalezieniem mojego unikatowego personalnego stylu mogłam ograniczyć swoje kolorówkowe zasoby. Jeśli chcesz dowiedzieć się co znajduje się obecnie wśród moich kosmetyków koniecznie zostaw komentarz.
2. Dedykowane szklanki i kieliszki
Zwłaszcza w początkach małżeństwa miałam tendencję do starania się być perfekcyjną Panią Domu i Żoną. Tym co mi się z tą mityczną figura kojarzyło był idealnie nakryty stół. I tak w moim domu zaczęły pojawiać się najróżniejsze dedykowane szklanki i kieliszki przeznaczone do picia takich a nie innych napoi. Tak jakby w innych napoje nie smakowały już tak dobrze. I w jakiś magiczny sposób zmieniały swoje właściwości.
3. Plastikowe pojemniki na jedzenie i Plastikowe akcesoria kuchenne
O tym, że plastik wpływa szkodliwie na moje zdrowie dowiadywałam się z wielu różnych źródeł mniej więcej w tym samym czasie. Jednak dopiero lektura książki Izabeli Wentz „Co jeść, by pozbyć się objawów Hashimoto. Przepisy i plany żywieniowe, które pozwolą ci odzyskać kontrolę nad zdrowiem tarczycy„, zmotywowała mnie do drastycznego wyeliminowania plastiku z mojej kuchni. Oczywiście celem było zadbanie o moją tarczycę. Z czasem jednak okazało się, że plastik ma również niekorzystny wpływ na męską płodność. Zwłaszcza ten biorący udział przy obróbce termicznej żywności. Czyli np. wszelkiego rodzaju plastikowe łyżki i łopatki używane do smażenia i gotowania, oraz pojemniki w których mój mąż, tak jak wieku innych ludzi, podgrzewał jedzenie w pracy.
Więcej o szkodliwym, a wręcz toksycznym wpływie plastikowych opakowań na nasze zdrowie możesz dowiedzieć się np. tutaj.
4. Książki, do których nie sięgam regularnie
O mojej wielkiej miłości do książek jak z pewnością wiesz. Nie zdziwi Cię zatem, że miałam tendencję do kumulowania książek. Naturalnie nie wracałam do większości tych już kiedyś przeczytanych. I tak ilość tych zalegających na półkach książek rosła i rosła. Do czasu aż odkryłam minimalizm i postanowiłam świadomie zdecydować o tym, które z książek zostawiam, a którym daję nowe życie. O tym jak nie rezygnować z czytelniczej pasji i jednocześnie zachować w domu wolną przestrzeń pisałam już we wpisie – Minimalizm, a książkoholizm – skąd brać książki?
5. CD / DVD
Myślę, że w dobie internetu i serwisów streamingowych nie ma sansu trzymać w domu CD i DVD jak również przeznaczonych do ich odtwarzania sprzętów.
6. Sztuczne kwiaty
Sztuczne kwiaty zawsze były dla mnie synonimem czegoś w czym brakuje życia. Nigdy mi się nie podobały. Co więcej napawały mnie smutkiem. Dlatego też nigdy nie miałam ich w swoim mieszkaniu. Nawet w okresie napadowego wcinania roślin przez moje koty wolałam obejść się bez jakiejkolwiek namiastki zieleni we wnętrzu niż zastępować ją czymś sztucznym.
7. Serwetki dedykowana na różne okazje
Spokojnie, spokojnie serwetki nadal są w moim domu. Natomiast nie kupuję i nie kumuluję miliona wzorów: z mikołajem, kaczeńcami, lawendą, jesiennymi liśćmi itp. Zaczęłam stawiać na najbardziej uniwersalny możliwie wzór wybierając te białe bez jakiegokolwiek nadruku. Myślę też o całkowitym zastąpieniu serwetek papierowych tymi materiałowymi. Jak na razie jednak nie czuję się na to gotowa.
8. Świece parafinowe
Kocham piękne zapachy. Nie wyobrażam sobie jesiennych i zimowych wieczorów bez ciepłego światła świecy i radośnie tańczącego na niej ognika płomienia. Odkąd dowiedziałam się o szkodliwych dla zdrowia skutkach wdychania spalanej parafiny dodatkowo deodoryzowanej chemicznymi zapachami postanowiłam całkowicie zrezygnować ze świec parafinowych zmieniając je na te z wosków naturalnych.
9. Niewygodna/ bezkształtna bielizna
Jestem osobą, która bardzo łatwo przywiązuje się do przedmiotów, a jak to mówią bliższa ciału koszula. Do czego więc mogłabym się przywiązać bardziej niż do bielizny, która wszak jest najbliższa mojemu ciału? Wraz z minimalizmem zrobiłam gruntowny przegląd moich bieliźnianych szuflad i pozbyłam się wszystkiego czego, co było poprzecierane, ponadrywane, bezkształtne itp.
10. Magnesy jako pamiątka z wakacji
Właściwie odkąd pamiętam uwielbiałam podróżować. Jako dziecko z wakacyjnych podróży przywoziłam zwykle kolorowe widokówki. Ich celem miało być zachowanie w mojej pamięci piekna odwiedzonych przeze mnie miejsc. Z czasem ich miejsce zajęły równie kolorowe magnesiki na lodówkę. Gdy zaczęłam skanować swoje mieszkanie pod kątem optymalizacji uświadomiłam sobie, że magnesiki zamiast cieszyć oko tworzą zupełnie zbędny chaos. Każdy był inny. Każdy oddawał charakter danego miejsca. Wszystkie razem stanowiły jednak zlepek kolorów, wzorów i faktur, który zamiast zdobić szpecił. Po pozbyciu się ich odczułam wyraźną ulgę.
11. Zapasowe/ zamienne firany
Przez lata byłam w tej komforowej sytuacji, że mogłam sobie pozwolić na nieposiadanie nawet jednego kompletu firan. Niestety wraz z wybudowaniem naprzeciwko moich okien bloku i pojawieniem się sąsiadów poczułam potrzebę ochrony swojej prywatności przez zamieszenie czegoś w oknach. I tak oto w moim mieszkaniu znalazły się firany. Na pewno nie potrzebuję jednak dodatkowego kompletu na zimę/lato.
12. Samochód
Ze względów zdrowotnych ani ja ani mój mąż nie możemy prowadzić samochodu. Co za tym idzie jego posiadanie w naszym przypadku nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zdarzają się momenty kiedy auto bardzo by się przydało. Ta niedogodność jest tym bardziej odczuwalne, gdy pomyśli się o ewentualnej wyprowadzce na wieś, gdzie życie bez samochodu jest niesamowicie utrudnione. W ten oto sposób nasz stan zdrowia zmusza nas niejeko do pozostania w mieście mimo iż tęskno nam do ciszy i spokoju. Chcę jednak podkreślić, że brak samochodu w naszym gospodarstwie domowym nie wynika z naszego wyboru. Jest on wypadkową czynników zewnętrznych.
13. Paski
Nigdy nie czułam się dobrze w paskach, toteż nigdy ich nie posiadałam w dużych ilościach. Maks. Jedna/ dwie sztuki. Zawsze natomiast uważałam, że miękkie i subtelne szarfy dużo lepiej podkreślają moją talię. Co za tym idzie wraz z zaadoptowaniem minimalistycznego sposobu życia zostawiłam tylko szarfy.
14. Kuchenka mikrofalowa
Być może jest to fajne udogodnienie. Pozwala zaoszczędzić czas. Jednak ja zupełnie nie czuję potrzeby jej posiadania. Ponad to jeśli tylko pomyślę o miejscu jakie miałaby zajmować w mojej i tak już małej kuchnii to nie zamieniłabym tej „wygody” na owo miejsce. Poza tym gotuję w większości w domu i nie kupuję gotowych dań do szybkiego odgrzania w mikrofali.
15. Worki do odkurzacza + odkurzacz workowy
Od lat z powodzeniem korzystam z odkurzacza bezworkowego. Nie kupuję worków dzięki czemu oszczędzam pieniądze. Biorąc pod uwagę jak szybko napełnia się zbiornik na kurz przy dwóch kotach zakładam, że jest to spora oszczędność.
16. Specyfiki do czyszczenia mebli
Wchodząc do każdego sklepu z chemią domową można dostać zawrotów głowy od nadmiaru preparatów do czyszczenia i konswerwacji mebli. Kiedyś też korzystałam z niektórych z nich, odkąd jednak nauczyłam się jak w szybki i tani sposób przygotowywać tego typu produkty we własnym zakresie nie kupuję już takich środków. Jeśli chcesz poznać moje przepisy na zdrowe i tanie produkty do czyszczenia daj znać w komentarzu!
17. Woda butelkowana
Plastikowa butelka jest lekka i łatwo dostępna. Wodę w takiej formie można kupić w każdym sklepie. Jednak pozostaje ona nadal wodą w plastikowej butelce. Za dużo się naczytałam o przenikaniu mikrocząsteczek plastiku do struktury wody żeby z własnej woli taki napój spożywać. Jakiś czas temu zainwestowałam w swoją butelkę wielokrotnego użytku do której wlewam przefiltorwaną w domu wodę i z której mogę korzystać zawsze tam gdy tego potrzebuję. Owszem taka butelka jest cięższa i trzeba pamiętać o jej napełnianiu.Jednak jak dla mnie benefity jakie ze sobą niesie przewyższają tą niedogodność.
18. Magazyny i gazety papierowe
Świat już kilka lat temu się zdigitalizował na tyle, ze wielu wieszczyło upadek wielkim domom wydawniczym. Faktycznie dość sporo tytułów dawnej prasy papierowej zmniejszyło nakłady, wzbogaciło swoją ofertę o e-wydania, dlaczego wiec nadal korzystać z zanieczyszczającego środowisko procesu druku kolorowych papierowych gazet?
19. Napoje słodzone
O szkodliwym wpływie cukru na nasze zdrowie możesz przeczytać na milionie stron poświęconych dietetyce i zdrowemu odżywianiu. Jako niespecjalistka z tej dziedziny nie będę zabierała głosu. Ze swojej strony dodam tylko, że nie widzę sensu świadomego uszkadzania swojego zdrowia przez spożywanie słodzonych napojów, które tylko wzmacniają pragnienie zamiast je gasić. Zawsze też dziwiło mnie stawianie na stołach w czasie przyjęć rodzinnych typu komunie czy chrzciny tego typu napojów.
20. Słomki
Do czego właściwie służą słomki? Nie mam pojęcia. Nie kupuję ich i nie używam.
21. Tania biżuteria (np.ze stali chirurgicznej)
Jeśli jest nowa wygląda łudząco podobnie do prawdziwego kruszcu. Jej cena jest bardzo atrakcyjna. Dlatego sama złapałam się na jej błysk. Niestety mimo tego, co się o niej mówi mnie akurat uczula. Moja skóra po kilku godzinach noszenia robi się czerwona. Pojawiają się nieestetyczne bąble. Jak sama rozumiesz w takich okolicznościach nie mogłabym sobie pozwolić na posiadanie takiego typu biżuterii. Pozbyłam się tej którą miałam i nie kupuję kolejnych tego typu błyskotek.
22. Cięte kwiaty
Cieszą oko bardzo krótko. Szybko więdną. Jak dla mnie są są zbędnym wydatkiem. Do swojego mieszkania ich nie kupuję. Zdarza mi się jednak kupić komuś jakiś bukiet, jeśli aktualnie nie jest w stanie znaleźć żadnej ciekawej rośliny.
23. Deski do krojenia – plastikowe, lub w różnych rozmiarach
Mam tylko jedna deskę do krojenia wykonaną ze szkła. Jest ze mną już co najmniej 8 lat i nie zamierzam jej niczym innym zastępować. Pamiętam jak przy jej zakupie dłuższą chwilę zastanawiałam się nad wymiarami. Zakup tej nieco większej pozwolił mi uniknąć kolejnych zakupów i tak oto już ten dość długi okres czasu radzę sobie tylko z jedną deską.
24. Długopisy, które nie piszą
W tej kategorii zawieram wszystkie te długopisy, które mają niewygodny kształt. Pisanie nimi wymaga jakiegoś specjalnego wysiłku. Po napisaniu strony czy dwóch odczuwa się ból mięśni. Wykończył im się wkład. Przy takiej ilości długopisów jaką posiadam zastanawiam się czy kiedykolwiek będę musiała kupić jeszcze jakiś.
25. Skarpetki bez pary
Swego czasu zrobiłam duży remanent w szafie. Przebrałam wszystkie brakujące skarpetki i się ich pozbyłam. Nawet nie wiesz, ile miejsca w ten sposób zyskałam!
26. Ciasteczka i ciasta
Niestety należę do tych osób, którym trudno jest utrzymać zdrową dietę, gdy w pobliżu znajdują się słodkości. Bezpieczniej dla mojej sylwetki jest jeśli ich po prostu nie mam. Bo co innego jest iść do kuchni po opakowanie słodkości, a co innego zmusić się do wyjścia do sklepu. Druga opcja, wymagająca większego zaangażowania jest jednocześnie mniej atrakcyjna. Dlatego z niej rezygnuję. A co za tym idzie w naturalny sposób jest mi łatwiej dbać o zdrowie.Nigdy też nie kupuję ciasteczek i słodkości na tak zwany zapas! Po prostu nie skręcam w te alejki.
27. Nadtłuczone talerze i miski
Nadtłuczone talerze i miseczki nie tylko wyglądają nieestetycznie! Są też potencjalnym źródłem skaleczeń, dlatego warto unikać przetrzymywania ich w naszych kuchniach.
28. Lakiery do paznokci
Kiedyś bardzo lubiłam często zmieniać kolor paznokci. Tanie łatwo zmywalne lakiery były do tego celu idealne. Bolesne, kosztowne i krótkotrwałe w moim przypadku hybrydy nie stanowiły dla mnie alternatywy. Tym co mnie absolutnie uwiodło jest pielęgnacyjny manicure japoński. Na tak zrobione paznokcie tez można nakładać kolorowy lakier, ale uważam to za totalny zbytek. Nie kupuję więcej lakierów, a moje paznokcie mają zawsze zadbany naturalny wygląd.
29. Zmywacz do paznokci
Naturalną konsekwencją wyeliminowania lakierów było pozbycie się także zmywacza do paznokci.
30. Stare kalendarze i planery
Z jednej strony atrakcyjna wydaje się możliwość sięgnięcia w przeszłości i sprawdzenia pewnych dat i wydarzeń z własnego życia. Z drugiej jednak uważam, że przechowywanie zbiorów ksiąg z codziennymi zapiskami jest w moim przypadku bezcelowe. Tym bardziej, że z każdym rokiem, czy kwartałem tych brulionów by siłą rzeczy przybywało.
31. Zepsute sprzęty i AGD
Czasami bywa tak, że coś się zepsuje. Niby mamy to oddać do serwisu. Ale punkt napraw jest daleko. I nie mamy po drodze. Taka rzecz leży i leży. Jeśli jej potrzebujemy może tak się zdarzyć, że nawet kupimy jej zamiennik, a stare i zepsute leży dalej. Przejrzyj wszystkie swoje niedziałające sprzęty i zdecyduj, których z nich naprawdę potrzebujesz. Wtedy zabierz je do naprawy. Te zaś z których już nie zamierzasz korzystać oddaj w przeznaczonym do tego celu punkcie zbiórki elektorśmieci.
32. Przeterminowane jedzenie
Staram się robić bardzo racjonalne zakupy.Nie kupuję pod wpływem impulsu, czy chwili. Z pustym żołądkiem też nie wchodzę do sklepu.  Przemierzam sklepowe półki i lokalne targi z lista w dłoni. Czasami jednak bywa tak, że coś wypadnie np. jakieś zaproszenie na obiad, czy kolacje. I w ten sposób zakłóceniu ulega mój tygodniowy plan odżywiania. W celu wyelimonowania ewentualnej możliwości przeterminowania się żywności przeprowadzam co tydzień przegląd lodówki i szafek. W zależności od ilości zgromadzonych zapasów zajmie on mniej, lub więcej czasu. Jego niewątpliwą zaletą jest jednak to, że zwyczajnie wszystko konsumowane jest na bieżąco.
33. Kable niewiadomego przeznaczenia i pochodzenia
Czy przegladałaś kiedyś swoją szufladę z kablami? Ile z nich jest tam, bo jest. Tak już od zawsze. Czy wiesz do czego służą? Czy posiadasz jeszcze dedykowane im sprzęty? Jeśli nie pozbądź się ich. Nie są to rzeczy o wartości sentymentalnej, więc nie powinnaś mieć z tym problemu.
34. Mapy
Z mapami moim zdaniem jest dokładnie tak samo jak z płytami CD/DVD. Skoro mamy internet w telefonie po co trzymać papierowe mapy zwłaszcza teraz, gdy wiele miast przechodzi bardzo intensywną przebudowę. Oczywiście stare mapy mają niewątpliwy walor edukacyjny, ale dlaczego pozwalać im się kurzyć we własnym domu? Czy nie lepiej oddać je do muzeum, lub zwyczajnie zdigitalizować? Nie kupuję też map jako pamiątki z jakiegoś miejsca. Po prostu robię zdjęcia i to mi wystarcza!
35. Instrukcje obsługi
Skoro wszystkie instrukcje obsługi sprzętów są teraz dostępne online to po co trzymać te w wersji papierowej? Po co w ogóle je drukować niszcząc lasy? A tak serio, czy ktoś czyta instrukcje obsługi takich sprzętów jak blendery, czy odkurzacze?
36. Paragony
Paragony staram się recyklingować na bieżąco. Wyrzucam je po każdych zakupach zarówno z toreb jak i z portfela. Polecam Ci ten sposób. Pozwala on w łatwy sposób zapanować nad chaosem w torebce.
37. Zabawki z czasów dzieciństwa
Sentymentaliści i Ci, którym tęskno do lat dzieciństwa mogą mieć duże trudność z pozbyciem się tych dawnych skarbów. Jeśli myślisz, że rozstanie z jakimś pluszakiem byłoby dla Ciebie czymś nie do przeżycia, przed oddaniem go – zrób mu zdjęcie. W ten sposób już zawsze będziesz go miała pod ręką!
38. Sklepowe odżywki do kwiatów i roślin
Gdyby nie jednak z moich koleżanek nie wiedziałabym nawet, że coś takiego istnieje. Nie kupuję ich i nie wydaję na nie pieniędzy. Robię je sama. Wykorzystując składniki, które aktualnie mam w domu. To taki mój patent na zmniejszenie ilości odpadów. Jeśli chcesz poznać moje najlepiej sprawdzające się odżywki do roślin domowych daj znać w komentarzu.
39. Sprzęty do stylizacji włosów
Mam proste włosy. I nic, nawet najlepsze i najbardziej reklamowane lokówki tego nie zmienią. Z trudem na godzinkę lub dwie jest w stanie zmienić to ciężka i wielogodzinna praca fryzjerki. I mimo iż bardzo chciałabym mieć kręcone włosy to miała ich nie będę. Dlatego posiadanie dedykowanych do tego celu sprzętów jest zbędne
40. Kosmetyki do stylizacji włosów
To samo tyczy się wszelkiego rodzaju pianek do włosów, żeli, lakierów itp. Po prostu ich nie kupuję, bo wiem, że niestety i tak nic by nie zmieniły. Tak przyznaję się. W przeszłości testowałam takie produkty i niestety żaden nie sprawdził się nawet w minimalnym stopniu. Odpuściłam więc ten temat.
41. Wałki do włosów
Nawet przespanie całej nowy w zaminiętych na ścisło wałkach skutowało zawsze idealnie prostymi włosami po ich rozwinięciu. Czy w takich warunkach trzymałabyś w domu wałki łudząc się, że kiedyś coś się zmieni?
Jest to lista rzeczy, których ja osobiście nie posiadam i nie kupuję, gdyż nie spełniają one moich potrzeb i nie pasują do mojego stylu życia. Jestem ciekawa, czy wśród nich znalazły się jakieś rzeczy, których Ty także nie masz w swoim domu? A może twoja lista jest zupełnie inna? Chętnie przeczytam o niej w komentarzu. Chętnie się też zainspiruję. Być może na twojej liście znajduje się coś, co ja nadal mam, a czego bezużyteczności sobie nie uświadamiam?
Tags: , , , , , ,

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu