Jak mieć wreszcie czas dla siebie?

folder_openRozwój
commentBrak komentarzy
Jak mieć wreszcie czas dla siebie
Jeśli chciałabyś mieć wreszcie czas dla siebie, to może znaczyć, że w tym momencie cierpisz na jego chroniczny brak. A to z kolei może oznaczać, że tak jak ja w przeszłości, masz tendencję do brania sobie na głowę zbyt wiele. Możesz też mieć jakąś taką wewnętrzną skłonność do uszczęśliwiania innych kosztem siebie i robienia za nich rzeczy, po to tylko by to im było lepiej. A ty sama, no cóż …. może jakoś znajdziesz dla siebie chwilkę. A jak nie to też nie problem. Przecież inni są najważniejsi. Jeśli ten opis brzmi dla Ciebie znajomo – to znaczy, ze ten tekst jest dla Ciebie.

Robienie rzeczy dla innych jest dobre i wzniosłe. Uszczęśliwia nas i nobilituje i mobilizuje mózg do produkcji dodatkowych endorfin. Jeśli jest robione z umiarem to faktycznie ma tak zbawienny wpływ. Ja jednak chcę skupić się na sytuacji, w której tych “innych” jest w naszym życiu więcej niż “nas samych”. Sytuacji, w której tak bardzo chcesz pomóc, że zaniedbujesz siebie. Momentów, w których czujesz, że padasz na twarz, lecz na lekką sugestię dotyczącą zrobienia czegoś dla kogoś reagujesz uroczym, twierdzącym uśmiechem. A podświadomie marzysz by mieć wreszcie czas dla siebie. Nie jakoś dużo. Tylko odrobinkę tego cennego zasobu. Chociaż raz w tygodniu. Albo raz w miesiącu. Godzinkę. Tak tylko dla siebie.
Na początek wyłożę przysłowiową kawę na ławę, a później będę tą myśl rozwijała. Tak, aby mój sposób znajdowania czasu dla siebie jak najbardziej Ci przybliżyć. Będę starała się uczynić go dla Ciebie jak najłatwiejszym do zaadopotowania w twoim życiu. Jeśli jednak będziesz miała jakieś pytania – zadawaj je śmiało w komentarzach.

Priorytety

W dzisiejszym świecie, zwłaszcza w życiu biznesowym, ciągle coś optymalizujemy. Nadajemy różnym zadaniom statusy i priorytety. Widzimy ich efektywność w kontekstach zawodowych, a zapominamy o nich, gdy idzie o nasz życie. Jestem daleka od wdrażania biznesowego reżimu do naszej codzienności, Jednak to jedno narzędzie jakim jest priorytetyzowanie uważam za niezwykle przydatne. Wręcz niezbędne do osiągnięcia celu jakim jest posiadania większej ilości czasu dla siebie.
Jeśli chcesz realnie mieć dla siebie więcej czasu to po prostu musisz. Tak musisz, a nie możesz. Ani nawet powinnaś. Tylko musisz uczynić dla siebie samej priorytet z samej siebie. Ze swoich pragnień, marzeń, ale tez potrzeb. To Ty powinnaś być dla siebie samej najważniejsza.  Nikt inny nie zna Ciebie tak dobrze jak Ty sama. Nikt też nie wie o twoich potrzebach i pragnieniach jak Ty sama. Nie ma osoby, która mogłaby zatroszczyć się o Ciebie lepiej niż Ty sama. A jeśli jesteś Singielką poszukującą Księcia na białym rumaku i myślącą, że to on się tobą zajmie i zaopiekuje…To wybacz moja droga, ale muszę Cię rozczarować. Nawet jeśli Księcia znajdziesz to będzie on zainteresowany dbaniem o siebie samego w pierwszej kolejności. A jeśli mu coś z jego książęcej uwagi zostanie, to może ewentualnie skapnie tobie. O ile go o swoich potrzebach poinformujesz. I o ile będzie miał na to ochotę. Bo jak wiadomo książęca łaska na pstrym koniu jeździ. A Panowie, w odróżnieniu od nas nie mają większych kłopotów z dbaniem o siebie. To oni potrafią oddawać się przyjemności oglądania meczu/ gry w grę gdy w zlewie piętrzy się stos naczyń. To oni potrafią wylegiwać się w wannie, gdy trzeba dokonać drobnych napraw…to oni wreszcie mimo pracy zawodowej i obowiązków domowych potrafią znaleźć czas dla siebie. To skoro już jako mężatki mamy tych Mistrzów pod naszym wspólnym dachem – uczmy się od nich. Modelujmy i sprawdzajmy.
Jak to jest:
zrobić coś dla siebie, gdy wokół tyle do zrobienia dla innych, albo chociaż dla wspólnego dobra?
mieć czas dla siebie, gdy nie ma czasu na nic?
tak po prostu być dla siebie ważną,. najważniejszą?
dawać sobie dokładnie to samo, co dajesz swoim najbliższym?
myśleć o swoich potrzebach z czułością?
dbać o siebie?
Jeśli czytając te słowa o nadaniu sobie najwyższego priorytetu buntujesz się. To niestety masz dużo do przepracowania. Pisze to z własnego doświadczenia, gdyż wiem, że odmawianie sobie samej na rzecz uszczęśliwiania innych na dłuższą metę prowadzi do frustracji, zaburzonych relacji z najbliższymi osobami, a także do ogromnych ran na naszym ciele psychicznym. Jest w jasny i nierozerwalny sposób połączone z odrzuceniem siebie. Brakiem samooakceptacji i miłości własnej. A to są naprawdę grube tematy.

Strachy

Przyjrzyj się temu czego się boisz, w kontekście dawania sobie czasu.Z tych lęków może płynąć dla Ciebie ogromna nauka, chociażby na temat twoich dotychczasowych priorytetów i wartości. Zweryfikuj je pod kątem ich użyteczności dla Ciebie na tym etapie życia. Czy nadal Ci służą?
Możesz się bać na przykład tego, ze jeśli zamiast zrobienia jakiejś przysługi dla swojego Mężczyzny zrobisz coś dla siebie spotka się to w najlepszym przypadku z dezaprobatą z jego strony,. W najgorszym zaś wpłynie negatywnie na waszą relację. Takie scenariusze mogą pojawiać się w twojej głowie, choć w realnym świecie wcale nie musi tak być. Jeśli dla twojego partnera przysługi nie są priorytetowe być może wcale tego tak nie odbierze. Więcej na ten temat możesz przeczytać w tekście Języki Miłości.

Jak minimalizm sprawił, że mam więcej czasu dla siebie?

Mniejsza ilość rzeczy równa się mniej sprzątania. Mniej ubrań w szafie, a do tego wszystkie pasujące do siebie w najróżniejszych kombinacjach to z kolei mniej czasu poświęconego na dobór stylizacji. Zarówno tych codziennych, jak i tych na specjalne wyjścia. Mniej bodźców to więcej uważności na to co istotne. Mniej informacji z zewnątrz to możliwość wsłuchania się w wewnętrzny głos. Zminimalizowana ilość działań, które trzeba wykonać to możliwość wykonania większej ilości czynności, które wykonać się chce. A co za tym idzie wygospodarowany czas dla siebie. Jednym słowem to uproszczenie życia na wszystkich jego poziomach. Od wizualno-estetycznego, po duchowy.

Jak podejście zero waste sprawiło że mam czas dla siebie?

Sporo osób odnosi podejście zero waste, tak jak i minimalizm, tylko do rzeczy materialnych. Ja jednak uważam, że patrzeć na nie w szerszym kontekście. Tym bardziej, ze życie to system naczyń połączonych. Co przez to rozumiem? Mianowicie używanie czasu w taki sposób, by mieć jak najmniej pustych przebiegów. Nie marnowanie go na rzeczy, na które faktycznie go nie mamy.
Czy….
…..scrollowanie tablic portali społecznościowych faktycznie na coś się zdaje ?
….. rozmowa na temat osób trzecich realnie poprawia jakość twojego życia?
…włócznie się po galerii handlowej wywiera na Ciebie pozytywny wpływ?
… marudzenie i narzekanie daje Ci zadowolenie?
….gapienie się w telewizor, czy jakikolwiek inny ekran faktycznie Cię relaksuje?
Ogólnie rzecz biorąc; czy klasyczne pożeracze czasu są dla Ciebie dobre? Jeśli nie, to zwyczajnie z nich zrezygnuj. Nie warto marnować najcenniejszego zasobu jakim jest jedno jedyne życie na rzeczy i czynności bez znaczenia, lub z negatywnym skutkiem. Wiem, że to jest prost, ale nie łatwe. Zdaję sobie sprawę, że te czynności wykonujesz nawykowo, dlatego w przyszłości podzielę się z Tobą tym, jak ja zerwałam z przyzwyczajeniem dotyczącym odwiedzania Facebooka i zyskałam na tym wiele czasu. Tak byś na podstawie tego przykładu mogła zaadaptować moje techniki do każdego z nawyków związanego z mediami społecznościowymi, któergo chcesz się pozbyć.
Tags: , , , , , , , , , , ,

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu