Chęć posiadania, czy potrzeba? – co Tobą kieruje?

folder_openMinimalizm
commentBrak komentarzy
chęć posiadania, czy potrzeba
Chęć posiadania jakiejś rzeczy często bywa mylona z potrzebą jej posiadania. Kiedyś zasłyszałam gdzieś od jakiegoś minimalisty takie słowa: jeśli masz na stopach buty, to znaczy, że nie potrzebujesz kolejnych. Stwierdzenie to w swym radykalizmie było dla mnie tak szokujące, że aż mnie zmroziło. I prawdę mówiąc nadal w ten sam sposób na mnie oddziałuje. Czy oznacza to, że czasu, który spędziłam na pozbywaniu się zbędnego nadmiaru rzeczy jestem przesiąknięta do szpiku kości materialistycznym podejściem do życia i świata?

Patrząc na sprawę na chłodno i z bardzo dużego dystansu. Takiego pozwalającego zobaczyć naprawdę bardzo wiele. A jednocześnie takiego pozwalającego ograniczyć się tylko i wyłącznie do tu i teraz. To postawienie sprawy na tak radykalnym ostrzu noża ma sens. Bo wszak w chwili obecnej mam na sobie buty. I w tejże chwili faktycznie innych nie potrzebuję. Bo mam tylko dwie stopy, a każda z nich jest obuta. Z drugiej jednak strony to nasze życie składa się z miliona takich właśnie momentów. A każdy z nich jednak jakoś różni się od całej reszty. I żyjąc w naszym klimacie trudno mi sobie wyobrazić osobę paradującą w śnieżycę w japonach, lub vice versa kogoś noszącego kozaki w trzydziestostopniowym upale. Już nawet nie o samą estetykę mi chodzi. Raczej jako zwolenniczka zdroworozsądkowego podchodzenia do wszystkich tego typu kwestii pragnę zwrócić uwagę na opłakane skutki zdrowotne takiego zachowania.

Czyli chcę tłumaczyć chęć posiadania zdrowym rozsądkiem?

Raczej pragnę skierować nieco światła na różne typy i rodzaje potrzeb jakie mamy. I o ile kapcie (buty do chodzenia w mieszkaniu) można mieć faktycznie jedne. O tyle już butów do chodzenia po dworze jednych mieć nie można. A przynejmniej w naszej szerokości geograficznej wydaje mi się to niezwykle karkołomnym przedsięwzięciem.

Jak zatem odróżnić chęć posiadania od realnych potrzeb?

Ot i wielka sztuka! W trakcie mojego roku bez zakupów natrafiam na różne rzeczy, które wołają o moją uwagę na tyle głośno, że w pewnym momencie pojawia się w mojej głowie myśl: ” a może to kupię?” ” to takie ładne i w sumie tego potrzebuję” “fajnie będę z tym / w tym wyglądać”. (te zachcianki dotyczą głównie garderoby i torebek) Później przychodzi moment opamiętania. I sama sobie przypominam, że przecież rok bez zakupów itp. Dokładnie wtedy mój mózg rozpoczyna analizę logiczną całej sytuacji. Zaczynam szukać przyczyn chęci nabycia danego przedmiotu. Czy jest ona podyktowana tym, że realnie nie mam w co się ubrać. Bo wszystkie ubrania na skutek prowadzonego przeze mnie postu przerywanego zwyczajnie ze mnie spadają. A może na przykład kot doprowadził moją torebkę do tak opłakanego stanu, że jeśli tylko ją napełnię wszystko po prostu z niej wypadnie. Dlatego potrzebuję rozejrzeć się za nową. Możliwe jest także, iż w danej chwili czuję się całkowicie oczarowana moją wizją siebie w tej konkretnej rzeczy. Ach jak pięknie będę wyglądała w tej sukience, która nota bene doskonale będzie pasowała do tamtej torebki itp. A może jednak trzeba ochłonąć. I  tylko faktycznie potrzebuję nowego zastrzyku przyjemnych hormonów związanego z kupowaniem? I nie chodzi tutaj o faktyczną potrzebę posiadania przedmiotu, a tylko tego stanu emocjonalnego jaka się z tym wiąże? W takim wypadku chęć posiadania przedmiotu schodzi na dalszy plan i ustępuje miejsca chęci przeżycia czegoś. Odczuwania jakichś konkretnych emocji.
O roli jaką w naszym poziomie odczuwania szczęścia (a przecież szczęśliwe się czujemy zaspokajając naszą potrzebę-zachciankę) możesz przeczytać w świetnej książce Loretty Graziano Breuning “Habits of a happy Brain” (dostępnej w wersji audio na Storytel). Ksiązki słuchało mi się dobrze. Jednak przyznaję, że potrzebowałam trochę czasu, by zaczerpniętą z niej wiedzę odnieść do swoich zachowań.
Z biologicznego punktu widzenia bowiem nasza skłonność do kupowania jest całkowicie uzasadniona. Ba nawet chwalebna. Wszak zaspokajanie potrzeb jest zupełnie naturalne. Kluczem jest tu właśnie umiejętność odróżnienia tego czym jest chęć posiadania, od prawdziwej potrzeby.
Co kieruje Tobą w trakcie podejmowania decyzji zakupowych?

Jeśli chcesz poznać moje sposoby na to jak nie dać sobie wmówić, że zachcianka jest potrzebą – koniecznie daj znać w komentarzu.

Tags: , , , , ,

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu